Ola i Dominik
Blog
Prawie cały dzień spędziliśmy w bardzo urokliwym miejscu ale o tym później. Pierw trzeba było tam dojechać, a uwierzcie… gogglemaps postarało się aby droga była pełna wrażeń. NA sam początek roboty drogowe, objazdy, tylko po to by finalnie przejechać drogą polną pełną dziur i wystających głazów. Cud że auto dojechało bez uszczerbku.
Już podczas przygotowań dało się zauważyć, jak szczególny będzie to dla nich dzień. Mimo odczuwalnego napięcia i panującej wszędzie wzruszającej atmosfery, na szczęście nikogo nie opuszczał doskonały humor, dzięki czemu raz po raz padały żarty i co chwilę ktoś przywoływał wesołe wspomnienia. Po złapaniu kilku udanych kadrów, szykujących się do uroczystości Młodych, przyszła pora na kluczowy moment dnia.
Ślub Oli i Dominika odbył się w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kamiennej Górze. Wnętrze kościoła jest jasne i przestronne, co znacznie ułatwiło nam pracę. Ciasne i ciemne kościółki są bardzo klimatyczne, ale dla fotografów stanowią nie lada wyzwanie… Tutaj jednak mieliśmy bardzo komfortowe warunki, a kościół położony malowniczo na tle Sudetów, stworzył fantastyczny klimat, który udało nam się uchwycić na zdjęciach. Po pełnej wielu emocji ceremonii zaślubin, Młoda Para przyjęła życzenia od rodziny i przyjaciół, a potem zaczęła się już istnie szalona zabawa!
Wesele odbyło się w sali Agropustelnik – niedaleko Kamiennej Góry w niewielkiej wsi Pustelnik. Trzeba przyznać, że Ola i Dominik wybrali same bardzo urokliwe miejsca, aby spędzić ten wyjątkowy dzień w rodzinnej i ciepłej atmosferze. Gospodarstwo agroturystyczne, do którego należy to miejsce funkcjonuje na wielu polach – między innymi posiada ofertę weselną. Trzeba przyznać że to miejsce od razu trafiło na listę naszych ulubionych miejsc! Z czystą przyjemnością będziemy tam wracać. Za wystrój sali odpowiadała ekipa PanDecor i spisali się świetnie! Dekoracje idealnie wypełniły jasną przestrzeń, ale nie było też ich zbyt dużo, co potrafi być utrudnieniem przy dużej liczbie gości na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Tutaj zdecydowanie nie mieliśmy takich zmartwień, a łapanie kadrów było czystą przyjemnością!
Autorem szału na parkiecie był niezawodny Wojtek Senus z Grupy Wodzirejów Freak Frak i nie można mieć wątpliwości co do tego, że poradził sobie ze swoim zadaniem znakomicie. Niezwykłym akcentem był moment, kiedy impreza przeniosła się na parkiet pod gołym niebem! Obserwowanie i fotografowanie rewelacyjnych humorów gości i przede wszystkim Młodych, sprawiło nam ogromną frajdę. Od ilości otaczającej nas młodzieńczej energii, miłości i przyjaźni skumulowanych w maksymalnej dawce na tych kilkudziesięciu metrach kwadratowych, aż momentami kręciło nam się w głowach, ale o takiej atmosferze podczas wesela marzy chyba każda para i każdy fotograf! Cała ekipa odpowiedzialna za organizację atrakcji, dekoracji i rozrywek była naprawdę świetnie przygotowana i profesjonalna, a przy tym niezwykle sympatyczna.
Sesję plenerową zorganizowaliśmy w innym dniu. Takie rozwiązanie jest dużo wygodniejsze z kilku powodów. Po pierwsze Ola i Dominik nie musieli się spieszyć, ani rezygnować z obecności na zabawie z gośćmi, a po drugie mieliśmy dużo więcej czasu na cały plener i możliwość wyboru dowolnej pory dnia. Na zdjęcia wybraliśmy się w niesamowicie fotogeniczne miejsce. Był nim Lawendowy Przystanek. Na szczęście pogoda nas nie zawiodła, a miała okazję Młoda Para wykazać się swoim poczuciem humoru podczas pozowanych zdjęć. Ich naturalność i spontaniczność wspaniale wpłynęła na naszą współpracę, a dodatkowo wszyscy dobrze się bawiliśmy. Najważniejsze jest jednak to, co widać na zdjęciach, a te znakomicie oddały klimat tego dnia. Na tle fioletowego pola lawendy zakochani Ola i Dominik wyglądali przepięknie, a nam nie pozostało nic innego, jak uwiecznić ich relację na zdjęciach.
Cały fotoreportaż z dnia ślubu i pleneru jest już dostępny na stronie i czeka na obejrzenie. My natomiast bardzo dziękujemy Wam – Olu i Dominiku! Za fantastyczną współpracę, wiele wzruszeń i jeszcze więcej pozytywnej energii. Uwiecznienie dla Was tych ważnych chwil było dla nas zaszczytem i przyjemnością. Życzymy Wam wielu wspaniałych wspólnie spędzonych lat!
Sala: agropustelnik.pl
DJ&Wodzirej: Wojtek Sensu
Dekoracje i Kwiaty: Pan Dekor
MakeUp: Beauty Make Up Ela Lewandowska
Fryzura: www.studio84.pl
Suknia: Para Siempre Salon Mody Ślubnej
Garnitur: www.giacomo.pl
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Śniadanie z Zośką i Łukaszem
Blog
Zośka i Łukasz (dla wszystkich Zosia, tylko ja mam zgodę na używanie formy „Zośka” :-D) to kolejna sympatyczna para, która zafundowała mi wyjątkową i niezapomnianą sesje.
Gdy ustalaliśmy szczegóły sesji dotyczące miejsca i klimatu, zaproponowałem by zacząć sesje śniadaniem a później odrobinę się poprzytulać… wydawało mi się, że jest to dobry pomysł, ale Zośka twierdziła, że mają małe, ciasne mieszkanie, niema jak się ruszyć a i Oni nie nadają się zbytnio do fotografowania, bo są „drewnem”, nie lubią zdjęć i w ogóle nic z tego nie będzie…
Jak to się mówi… podjąłem wyzwanie! Zośka (prawdopodobnie) chcąc mnie zniechęcić przesłała zdjęcia mieszkania i już wiem, że to było to o co mi chodziło!
No więc stało się! Wszystkie szczegóły ustalone, plan działania jest! Można robić zdjęcia! W dzień sesji czekali na mnie głodni, bez kawy, zestresowani, bo przecież Oni się nie nadają do zdjęć, a Łukasz to w ogóle zdjęć nie lubi… I wtedy przychodzę ja! Cały na czarno, już niema odwrotu, teraz już trzeba działać… Jak tylko wyciągnąłem aparat, okazało się, że Zośka trochę nakłamała. Zamiast stresu dostałem potężną dawkę, radości, miłości i przytulasów a wszystko okraszone smooth jazzem grającym w tle. Lepszych warunków nie mogłem sobie wymarzyć na sesji!
Ten kto ze mną już współpracował wie, że nie są to typowe sesje, gdzie przyjmuje się katalogowe pozy i gdzie, żeby wyszło coś ciekawego trzeba być doświadczonym modelką/modelem. Ja w zdecydowanej większości współpracuję z osobami, które nie miały nigdy do czynienia z aparatem, a jeśli już, to tylko w stopniu amatorskim. Podczas sesji z Zośką i Łukaszem widać doskonale, że motywem przewodnim w pracy ze mną jest dobra zabawa, czułość i przytulasy! To taki mój „must have” każdej sesji!
Z czystym sercem mogę powiedzieć, że była to jedna z fajniejszych sesji jakie miałem przyjemność wykonać! Dziękuje Wam za wspaniale spędzony czas!
ps. dla czepialskich… zostałem zapewniony, że czworonogi lubią siedzieć w swoich „kojcach”, wchodzą tam dobrowolnie z radością i w każdej chwili mogę z nich wyjść!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Gabrysia i Radek
Blog
Dawno nic nie publikowałem, niestety powodem tego jest ten rok. Przez obostrzenia związane z pandemią koronawirusa do lipca tak na prawdę nic się nie działo, a wszystkie śluby które miały być na wiosnę, zostały przeniesiona albo na przyszły rok, albo na jesień, co zaowocowało bardzo dużą ilością materiału do „przetrawienia”
Również tak się stało u Gabrysi i Radka, którzy mieli wziąć ślub na wiosnę, jednak zostali zmuszeni do zmiany terminu. Nie mniej jednak niema tego złego… ponieważ finalnie wszystko wyszło BAJECZNIE!
Gabrysia i Radek są tak zwariowaną i pozytywną parą, że ciężko było podczas pracy z nimi zachować choć odrobinę powagi. Praca z nimi to czysta przyjemność. Już podczas sesji narzeczeńskiej wiedziałem, że powstanie mnóstwo pięknych i uczuciowych ujęć. Natomiast sesja plenerowa, pokazała że dla dobrych ujęć są gotowi na prawie wszystko! Nie przeszkadzał im chód, wiatr ani wysokość! Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania! Sami zobaczcie!
Gabrysiu, Radku dziękuję Wam za zaufanie i fantastycznie spędzony czas!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Ania i Mateusz
Blog
Ani i Mateuszowi marzyła się sesja na polu słoneczników. Długo się umawialiśmy jednak trudno było zgrać termin dogodny dla wszystkich… Alternatywą okazała się nieopodal leżąca opuszczona szklarnia która okazała się strzałem w dziesiątkę! Chyba niema co się tu więcej rozpisywać, zapraszam do obejrzenia zdjęć!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Joanna i Andrzej sesja w prezencie od córki
Blog
To nie była moja pierwsza sesja z parą 30+, i przyznam szczerze że uwielbiam fotografować takie pary! Chciałbym mieć takich śmiałych osób jak najwięcej u siebie przed obiektywem.
Joanna i Andrzej otrzymali sesje w prezencie od córki Moniki, która od razu uprzedziła mnie, że prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Oczywiście podjąłem wyzwanie!
Na początku sesji oczywiście musiało paść sakramentalne: KTO TO WIDZIAŁ ROBIĆ SOBIE TAKIE SESJE W TYM WIEKU??? I tak sobie pomyślałem, czy jest jakaś granica wieku gdzie już nie wypada zrobić sobie zdjęć? Osobiście uważam że niema takiej granicy, a jeśli ktoś tak uważa, najprawdopodobniej coś z nim jest nie tak! Jak widać na zdjęciach, również ta para nie miała jednak problemu z moją obecnością i szybko zapomnieli że ktoś ich fotografuje! Efekty możecie zobaczyć poniżej. Ja jestem zachwycony!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Emilia i Kamil
Blog
Z Emilią i Kamilem spotkaliśmy się na ich sesji narzeczeńskiej w dość nietypowym miejscu – opuszczonej stodole. Było gorąco, duszno, ale nikomu to nie przeszkadzało. Słońce przedzierało się przez szczeliny w drewnianych ścianach, tworząc niesamowity klimat. Idealne światło, idealny moment – nic więcej nam nie było trzeba.
Już po kilku minutach wiedzieliśmy, że nadajemy na tych samych falach. Emilia i Kamil świetnie czuli się przed obiektywem, a współpraca z nimi to była czysta przyjemność. Po tej sesji wiedzieliśmy jedno – ich ślub zapowiada się wyjątkowo i nie możemy się go doczekać!
Później się okazało że sesja to było preludiom wspólnej dobrej znajomości!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Julka, Madzia, Kinga i Wojtek
Blog
Pewnego dnia napisała do nas Kinga, która chciała zrobić sesję ze swoją rodziną. Na co dzień sama jest fotografem, a praca dla innego fotografa zawsze wiąże się z lekkim stresem. Każdy fotograf widzi inaczej, ma swoje wyobrażenia i istnieje ryzyko, że można nie podołać jego wizji.
Cała rodzina okazała się niesamowicie sympatyczna. Dziewczynki, Madzia i Julka, pełne energii i uśmiechu, sprawiły, że sesja przebiegła w świetnej atmosferze – z szerokim uśmiechem na twarzy! Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy pozostawało pytanie – czy podołamy? Czy sprostamy wizji Kingi? Czy efekt końcowy zadowoli drugiego fotografa?
Okazało się, że tak! Zdjęcia wyszły radosne, dynamiczne, a pogoda tylko podkreśliła wyjątkowy klimat tej sesji.
Kinga, dziękujemy za zaufanie i świetną zabawę!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Jagoda, Wojtek i Droga Mleczna
Blog
Pandemia... Nastał okres izolacji, spokoju… człowiek ma więcej czasu, zatem można zrobić to, na co w codziennej gonitwie nie zawsze ma czas. Jednym słowem, pora uzupełnić bloga!
Przyszła więc pora na ślub Jagody i Wojtka! Ślub wyjątkowy dla mnie z kilku powodów. Między innymi dlatego, że z Tą parą znam się już jakiś czas. Niesamowicie pozytywni ludzie, z brutalnie sarkastycznym poczuciem humoru, więc jak się domyślacie, łatwo się dogadywaliśmy! A kto mnie zna wie, że sarkazm, to moja ulubiona forma wypowiedzi.
W dzień ślubu wszystko bardzo szybko się działo! Wiadomo, że przy organizacji takiego wydarzenia zawsze wszystko szybko się dzieje, ale tu działo się ekspresowo. Z tego wszystkiego nie zdążyliśmy sfotografować Wojtka przygotowań. Cóż… w życiu różnie bywa a w dniu ślubu tym bardziej! Na szczęście wszystko dalej potoczyło się spokojnie i wszyscy mogli cieszyć się tym pięknym dniem!
Uroczystość w kościele w towarzystwie trzech zaprzyjaźnionych kapłanów, nie należała do zwyczajnych. Wszystko w rodzinnej atmosferze, spokoju i z uśmiechami. Prawie nie było widać stresu u Państwa młodych :)! Po uroczystości, wiadomo… trzeba się zabawić!!! Wesele odbyło się w bardzo klimatycznej sali Splendor w Bielawie. Klimatycznej i bardzo wymagającej, bowiem jest duża, wysoka i ma bardzo mało światła (nie licząc świateł dyskotekowych, bo tych jest chyba nawet za dużo), ale lubię tę salę bo jest kolorowo i daje dużo możliwości! Nie będę pisał, że goście dopisali i zabawa była szampańska, bo to widać na zdjęciach. Powiem, że było fenomenalnie!
To o czym chciałem Wam opowiedzieć, to sesja plenerowa! Ona sprawiła że cała opowieść Jagody i Wojtka jest wyjątkowa! Trzeba przyznać, że planów na miejsce sesji plenerowej było wiele, ale ostatecznie postanowiliśmy wybrać się do palmiarni w Wałbrzychu (każdy mówił, że tam jest po prostu pięknie). Co zatem poszło nie tak, że tam nie dojechaliśmy? To, że padł pomysł zrobienia sesji przy ognisku! Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Wybraliśmy się więc w Góry Sowie, bo ładne widoki i przyjaźnie tam było. Co prawda było zimno… ale mówi się, że przy ognisku można się rozgrzać. Natomiast co innego gdy fotograf każe odejść od ognia i stać w trawie na zboczu stoku narciarskiego, bo spodobały mu się gwiazdy! Cóż, jak mus to mus… jednak chyba im się to spodobało bo Wojtek ciągle krzyczał: „nie śpiesz się, my nic nie czujemy, jest ok, wcale się nie musisz śpieszyć!” (chyba był to lekki sarkazm, ale pewności nie mam, mi było przyjemnie bo… stałem bliżej ogniska). W każdy razie… wyszło coś magicznego… Sami zobaczcie!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Gosia i Alan
Blog
Ostatnimi czasy zdecydowaną większość sesji robię w lasach, w górach, na polach, nad wodą… wszędzie tylko nie w mieście. Cóż… zatęskniłem się za miastem. Gosia i Alan odrobinę wypełnili pustkę z tym związaną.
Na miejsce sesji wybraliśmy Plac Uniwersytecki oraz okolice Runku. Łatwo tam o klimatyczne uliczki, piękną architekturę oraz o tłumy ludzi. Jednak nic nam nie zepsuło dobrej zabawy!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Basia i Jan
Blog
Mam wielkie szczęście do modeli! Ale od początku. Basia i Jan od swoich dzieci otrzymali w prezencie sesje. Była obawa że, nie będą chcieli skorzystać z prezentu i się nie pojawią na niej. Na szczęście stało się inaczej!
Basia i Jan przyjechali do mnie z odrobiną nieśmiałości na twarzach. Widać było lekki stres, a Basia wyznała mi, że jest wściekła na dzieci za ten prezent. „Przecież Oni już swoje lata mają i kto to widział w tym wieku takie cuda wyprawiać?” Otóż NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Na wspólne zdjęcia NIGDY nie jest się za starym. Miłość jest ponad czasowa i niema terminu ważności, więc dlaczego nie uwiecznić tego?
Kochani! Wyszliście wspaniale na zdjęciach! Miałem ogromną radochę patrząc na Was! Dziękuję Wam, że się przełamaliście, dzięki czemu mogliśmy zrobić tak wspaniałą sesje!
Dziś przyszła jeszcze dodatkowo wspaniała informacja. Zdjęcie z tej sesji zostało wyróżnione przez #niezleaparaty w zestawieniu BEST OF za miesiąc Luty 2020!!! Dziękuję za wyróżnienie, daje mi to odrom radości!
Jeśli chcecie zobaczyć całe zestawienie na dole strony wklejam link!







































































































































































































































































































































































































