Emilia i Kamil
Paweł Kuźmicki
Z Emilią i Kamilem spotkaliśmy się na ich sesji narzeczeńskiej w dość nietypowym miejscu – opuszczonej stodole. Było gorąco, duszno, ale nikomu to nie przeszkadzało. Słońce przedzierało się przez szczeliny w drewnianych ścianach, tworząc niesamowity klimat. Idealne światło, idealny moment – nic więcej nam nie było trzeba.
Już po kilku minutach wiedzieliśmy, że nadajemy na tych samych falach. Emilia i Kamil świetnie czuli się przed obiektywem, a współpraca z nimi to była czysta przyjemność. Po tej sesji wiedzieliśmy jedno – ich ślub zapowiada się wyjątkowo i nie możemy się go doczekać!
Później się okazało że sesja to było preludiom wspólnej dobrej znajomości!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Julka, Madzia, Kinga i Wojtek
Paweł Kuźmicki
Pewnego dnia napisała do nas Kinga, która chciała zrobić sesję ze swoją rodziną. Na co dzień sama jest fotografem, a praca dla innego fotografa zawsze wiąże się z lekkim stresem. Każdy fotograf widzi inaczej, ma swoje wyobrażenia i istnieje ryzyko, że można nie podołać jego wizji.
Cała rodzina okazała się niesamowicie sympatyczna. Dziewczynki, Madzia i Julka, pełne energii i uśmiechu, sprawiły, że sesja przebiegła w świetnej atmosferze – z szerokim uśmiechem na twarzy! Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy pozostawało pytanie – czy podołamy? Czy sprostamy wizji Kingi? Czy efekt końcowy zadowoli drugiego fotografa?
Okazało się, że tak! Zdjęcia wyszły radosne, dynamiczne, a pogoda tylko podkreśliła wyjątkowy klimat tej sesji.
Kinga, dziękujemy za zaufanie i świetną zabawę!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Jagoda, Wojtek i Droga Mleczna
Paweł Kuźmicki
Pandemia... Nastał okres izolacji, spokoju… człowiek ma więcej czasu, zatem można zrobić to, na co w codziennej gonitwie nie zawsze ma czas. Jednym słowem, pora uzupełnić bloga!
Przyszła więc pora na ślub Jagody i Wojtka! Ślub wyjątkowy dla mnie z kilku powodów. Między innymi dlatego, że z Tą parą znam się już jakiś czas. Niesamowicie pozytywni ludzie, z brutalnie sarkastycznym poczuciem humoru, więc jak się domyślacie, łatwo się dogadywaliśmy! A kto mnie zna wie, że sarkazm, to moja ulubiona forma wypowiedzi.
W dzień ślubu wszystko bardzo szybko się działo! Wiadomo, że przy organizacji takiego wydarzenia zawsze wszystko szybko się dzieje, ale tu działo się ekspresowo. Z tego wszystkiego nie zdążyliśmy sfotografować Wojtka przygotowań. Cóż… w życiu różnie bywa a w dniu ślubu tym bardziej! Na szczęście wszystko dalej potoczyło się spokojnie i wszyscy mogli cieszyć się tym pięknym dniem!
Uroczystość w kościele w towarzystwie trzech zaprzyjaźnionych kapłanów, nie należała do zwyczajnych. Wszystko w rodzinnej atmosferze, spokoju i z uśmiechami. Prawie nie było widać stresu u Państwa młodych :)! Po uroczystości, wiadomo… trzeba się zabawić!!! Wesele odbyło się w bardzo klimatycznej sali Splendor w Bielawie. Klimatycznej i bardzo wymagającej, bowiem jest duża, wysoka i ma bardzo mało światła (nie licząc świateł dyskotekowych, bo tych jest chyba nawet za dużo), ale lubię tę salę bo jest kolorowo i daje dużo możliwości! Nie będę pisał, że goście dopisali i zabawa była szampańska, bo to widać na zdjęciach. Powiem, że było fenomenalnie!
To o czym chciałem Wam opowiedzieć, to sesja plenerowa! Ona sprawiła że cała opowieść Jagody i Wojtka jest wyjątkowa! Trzeba przyznać, że planów na miejsce sesji plenerowej było wiele, ale ostatecznie postanowiliśmy wybrać się do palmiarni w Wałbrzychu (każdy mówił, że tam jest po prostu pięknie). Co zatem poszło nie tak, że tam nie dojechaliśmy? To, że padł pomysł zrobienia sesji przy ognisku! Okazało się to strzałem w dziesiątkę! Wybraliśmy się więc w Góry Sowie, bo ładne widoki i przyjaźnie tam było. Co prawda było zimno… ale mówi się, że przy ognisku można się rozgrzać. Natomiast co innego gdy fotograf każe odejść od ognia i stać w trawie na zboczu stoku narciarskiego, bo spodobały mu się gwiazdy! Cóż, jak mus to mus… jednak chyba im się to spodobało bo Wojtek ciągle krzyczał: „nie śpiesz się, my nic nie czujemy, jest ok, wcale się nie musisz śpieszyć!” (chyba był to lekki sarkazm, ale pewności nie mam, mi było przyjemnie bo… stałem bliżej ogniska). W każdy razie… wyszło coś magicznego… Sami zobaczcie!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Gosia i Alan
Paweł Kuźmicki
Ostatnimi czasy zdecydowaną większość sesji robię w lasach, w górach, na polach, nad wodą… wszędzie tylko nie w mieście. Cóż… zatęskniłem się za miastem. Gosia i Alan odrobinę wypełnili pustkę z tym związaną.
Na miejsce sesji wybraliśmy Plac Uniwersytecki oraz okolice Runku. Łatwo tam o klimatyczne uliczki, piękną architekturę oraz o tłumy ludzi. Jednak nic nam nie zepsuło dobrej zabawy!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Basia i Jan
Paweł Kuźmicki
Mam wielkie szczęście do modeli! Ale od początku. Basia i Jan od swoich dzieci otrzymali w prezencie sesje. Była obawa że, nie będą chcieli skorzystać z prezentu i się nie pojawią na niej. Na szczęście stało się inaczej!
Basia i Jan przyjechali do mnie z odrobiną nieśmiałości na twarzach. Widać było lekki stres, a Basia wyznała mi, że jest wściekła na dzieci za ten prezent. „Przecież Oni już swoje lata mają i kto to widział w tym wieku takie cuda wyprawiać?” Otóż NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Na wspólne zdjęcia NIGDY nie jest się za starym. Miłość jest ponad czasowa i niema terminu ważności, więc dlaczego nie uwiecznić tego?
Kochani! Wyszliście wspaniale na zdjęciach! Miałem ogromną radochę patrząc na Was! Dziękuję Wam, że się przełamaliście, dzięki czemu mogliśmy zrobić tak wspaniałą sesje!
Dziś przyszła jeszcze dodatkowo wspaniała informacja. Zdjęcie z tej sesji zostało wyróżnione przez #niezleaparaty w zestawieniu BEST OF za miesiąc Luty 2020!!! Dziękuję za wyróżnienie, daje mi to odrom radości!
Jeśli chcecie zobaczyć całe zestawienie na dole strony wklejam link!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Justyna i Konrad – Kameralny ślub w Karpaczu
Paweł Kuźmicki
Na ten ślub długo czekałem. Jak tylko Justyna skontaktowała się ze mną i opisała jak wyobraża sobie ten dzień, wiedziałem że chcę w tym uczestniczyć! Ślub jest wielkim wydarzeniem, często wyobrażamy sobie zabawę do białego rana, w gronie rodziny i przyjaciół. Justyna i Konrad postanowili przeżyć ten dzień bardziej intymnie. Wyobraźcie sobie: początek jesieni, mały kameralny kościółek w Karpaczu wokół góry, w oddali widać Śnieżkę i Oni!!!
Dla mnie, jako osoby która na co dzień fotografuje takie wydarzenia, jest nie lada gratką, móc sfotografować ślub na cztery osoby, bowiem Justyna i Konrad postanowili spędzić ten dzień wyłącznie w towarzystwie swoich świadków. Tym bardziej poczułem się wyróżniony, że zechcieli wziąć nas „na doczepkę”. Tak, ten ślub był wyjątkowy również z tego powodu że w pracy pomagała mi moja ukochana Monika. Niestety brak czasu nie pozwala Jej zbyt często mi towarzyszyć, tym bardziej cieszyłem się, że mogłem ten czas spędzić również z żoną!
Będąc w Karpaczu, rzecz jasna, nie było innej opcji jak zrobić plener na najwyższym szczycie Karkonoszy, na Śnieżce. Uwielbiam górskie przestrzenie i poczucie spokoju jakie dają góry. Pomimo całej chmary turystów (na oko było ich z pół miliona) również tym razem, udało się zrobić kameralne zdjęcia. Sami zobaczcie!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Ania i Maciek
Paweł Kuźmicki
Piękni, młodzi i szaleni! Jakiś czas temu, Ania i Maciek wzięli ślub, a ja dalej jestem pod wrażeniem tego dnia! Było magicznie, szalenie, epicko! Jakże mogłoby być inaczej skoro Para Młoda fantastyczna?
Uroczystość odbyła się w małym kościele pod Wrocławiem. Fantastyczny i kameralny klimat, udzielił się wszystkim uczestnikom tego wydarzenia. Mi oczywiście również. W spokoju i bez nadmiernego zamętu Ania i Maciek powiedzieli sobie sakramentalne „TAK”, a ja miałem ogromną przyjemność być przy tym! Później już było tylko lepiej. Szampańska zabawa odbyła się w Domu Weselnym SARAH pod Wrocławiem. Doskonale oddawał podniosłość całego wydarzenia. Fantastyczny wystrój sali sprawiał, że fotografowanie było coraz bardziej przyjemne!
Nie mogę nie wspomnieć o sesji plenerowej, która wyszła genialnie! Ania i Maciek wykazali się dużą cierpliwością i otwartością na moje pomysły, a nie wszystkie były do końca racjonalne! Jak dotrwacie do końca wpisu, zobaczycie co zmalowaliśmy wspólnie!
Aniu, Maćku! Dziękuję Wam za wielką dawkę humoru, salwy śmiechu, dowcipy i baaardzo dużą dawkę pozytywnej energii! Fajnie, że mogłem Wam towarzyszyć tego dnia!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Justyna i Michał
Paweł Kuźmicki
Miałem coś ładnego napisać o Justynie i Michale… napiszę tylko tyle, że fajnie było się poznać, oraz że nie mogę doczekać się ich ślubu, na którym będę miał ogromną przyjemność być!
Długo się zbierałem aby uzupełnić blog, niestety przez brak czasu wolnego, a właściwie przez potężną ilość zajęć, ciężko się zebrać. Jakiś czas temu spotkałem się z Justyną i Michałem. Efektem tego spotkania była sesja, którą mogę dzisiaj prezentować! Długo zbierałem się do tego wpisu, między innymi również dlatego, że nie jestem krasomówcą i trochę fatygi kosztuje mnie napisanie czegoś logicznego! Niestety czas nie grał na korzyść i tym razem również pięknych słów nie będzie, mam nadzieję że zostanie mi to wybaczone, a zdjęcia to zrekompensują!
Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.
Kasia, Damian i moja norweska przygoda
Paweł Kuźmicki
Wiem, że przy każdym wpisie mówię, że będę pamiętał ślub długo i był niezapomniany i to jest zawsze prawda, tak też i tym razem nie może być inaczej, z kilku powodów! Między innymi dlatego że Kasia i Damian, nie są „normalni” i to się podoba ich fotografowi bo sam „normalny” nie jest ale, o tym już wiecie, jak również o tym że, miewam dziwne i dosyć szalone pomysły. Kasi i Damiana nie trzeba było długo namawiać, choćby i do tego aby weszli po kolana do lodowatej wody!
Zanim zdradzę Wam co działo się na plenerze, muszę wspomnieć o samym ślubie, tu też dużo się działo! Podczas gdy Kasia poddawała się zabiegom relaksacyjnym w postaci make-up’u oraz fryzury )co miało miejsce w apartamencie Pensjonatu „Pod Dębem” w Wójtowicach), Damian z Nikodemem poszli popływać! Przyznam szczerze, że wtedy też chciałem wskoczyć do wody bo ciepło było, a i basen z pięknym widokiem. Cały dzień mógłbym opisać jednym słowem – SPOKÓJ, ale bym skłamał! Tego dnia działo się dużo i szybko :)! Piękna msza w klimatycznym kościele, wesele we wspomnianym wcześniej Pensjonacie, a tam… szalona zabawa do rana. Tylko spójrzcie!
Dzięki Kasi i Damianowi przeżyłem fantastyczną przygodę. Miałem ogromną przyjemność odwiedzić ich w Norwegii, gdzie przeżyliśmy piękne 4 dni zdjęciowe! Pogoda nas nie rozpieszczała. W jednej minucie potrafił padać deszcz i jednocześnie świeciło słońce. Trzeba było polować w okna pogodowe, ale z odrobiną cierpliwości doczekaliśmy się samego słońca. Norwegia – kraina miliona jezior i wielkich przestrzeni… dla kogoś kto ma bzika na punkcie zdjęć nad wodą, jest to istny raj! Z resztą.. co ja się będę rozpisywał… SAMI ZOBACZCIE!
Kasiu, Damianie oraz Nikodemie! Dziękuję Wam za miło spędzony czas. Niezapomniane wycieczki, piknik nad wodą, burze z gradobiciem. Nawet za milion mikro zawałów serca i kilometry spacerów po lasach. No i oczywiście za wspólne wieczory pełne śmiechu i dowcipów! Trzeba to powtórzyć!

















































































































































































































































































































































































































































