Gosia i Kuba

To był ślub z tych, na które fotograf czeka, przebierając nogami i odliczając dni w kalendarzu! I nie chodziło tylko o to, że Para Młoda jest niesamowicie sympatyczna, czy o genialne miejsce na wesele, ale o to, że wiedziałem, na co się piszę. To było kolejne spotkanie z ekipą, przy której czuję się po prostu jak wśród swoich. Nie ma nic lepszego niż wejście na imprezę, gdzie połowa gości to już Twoi dobrzy znajomi!

A skąd my się w ogóle znamy? Gosię i Kubę poznałem kilka lat wcześniej na weselu Emilii i Kamila – brata Gosi. Pamiętałem doskonale, jaki ogień był wtedy na parkiecie, więc teraz też byłem pewny, że nikt nie będzie podpierał ścian. Nie myliłem się, ale zacznijmy od początku.

Przygotowania odbyły się w całym Kompleksie Dworzysko i muszę przyznać, że ta przestrzeń daje niesamowite możliwości. Klimat od rana był totalnie na luzie – zero spiny, stresu czy zbędnego pośpiechu. Wyszliśmy na świeże powietrze, żeby złapać przygotowania Kuby w ogrodzie, a Gosia szykowała się na balkonie Dworu Idy. Musieliśmy jednak działać dość sprawnie, bo niebo zaczęło nam lekko grozić deszczem i całe szczęście, że zdążyliśmy, bo chwilę później faktycznie solidnie popadało. Ale wiecie co? Nikomu nie zepsuło to humorów. Przecież deszcz to nie koniec świata, a dla fotografa to nawet mały bonus – kolory robią się wtedy niesamowicie żywe i soczyste!

Na samą uroczystość opuściliśmy na chwilę kompleks, żeby udać się do kościoła. I tu, muszę przyznać, słońce by się jednak przydało, bo wnętrze okazało się dość ciemne i lekko ponure, ale nie była to dla nas żadna wielka przeszkoda. Prawdziwe show zaczęło się jednak po powrocie do Stodoły w Dworzysku. W okolicy chyba nie ma drugiego tak klimatycznego miejsca na wesele! Zwłaszcza że za ustrojenie sali odpowiadał Pan Decor, co tylko podbiło ten niesamowity efekt.

Do tego za sterami stanął DJ STRANGE, czyli Adrian. Na początku było klasycznie – Slow Wedding, czas na pogaduchy i wspominki – ale jak Adi bierze się za prowadzenie, to nie ma mowy o zamulaniu. Parkiet dosłownie zapłonął! W międzyczasie udało nam się jeszcze wyskoczyć na krótką sesję z gośćmi i muszę przyznać, że Gosi i Kubie trafiła się wyjątkowo zwariowana ekipa. Zrobili niezłe show z kolorowymi racami dymnymi, a na koniec tak ich poniosła energia, że Para Młoda dosłownie poszybowała do nieba za sprawą kilku solidnych podrzutów. Działo się tego dnia, oj działo!

Zapraszamy do kontaktu. Chętnie umówimy się na kawę w celu poznania się i omówienia ewentualnej współpracy.

Kontakt

Privacy Preference Center