Ola i Grzegorz
Są takie dni, które od samego rana zapowiadają się wyjątkowo, i dokładnie tak było w przypadku ślubu Oli i Grzegorza niedaleko Łodzi. Choć żar lał się z nieba, a temperatura biła rekordy, nikomu nie odebrało to energii. Tym razem, zgodnie z życzeniem pary, zrezygnowaliśmy z tradycyjnych przygotowań i naszą wspólną przygodę zaczęliśmy od wzruszającego First Looka. To był ten krótki, intymny moment tylko dla nich, po którym od razu ruszyliśmy w stronę Sanktuarium Świętej Rodziny. Muszę przyznać, że kościół zrobił na nas ogromne wrażenie swoją przestrzenią, ale to, co działo się w środku, przerosło wszelkie oczekiwania.
Przy tak monumentalnym wnętrzu i skali uroczystości praca we dwoje bardzo ułatwia sprawę. Taka przestrzeń to dla fotografa wyzwanie, ale w duecie mogliśmy swobodnie rozstawić się w różnych punktach świątyni. Dzięki temu, gdy jedno z nas skupiało się na szerokich kadrach pokazujących dostojeństwo architektury, drugie mogło być blisko Pary Młodej, wyłapując każde spojrzenie i gest. Praca w parze daje ten komfort, że nawet w tak ogromnym kościele nic nam nie umyka, a my możemy pokazać całe spektrum emocji z zupełnie różnych perspektyw.
A było co fotografować! Rzadko zdarza się, by uroczystość ślubną prowadził osobiście Biskup w asyście aż siedmiu księży – to nadało wydarzeniu niesamowitej rangi i podniosłości. Oprawa muzyczna również była jedyna w swoim rodzaju, bo za instrumenty i mikrofony chwycili bliscy znajomi oraz rodzice Oli i Grzegorza. Ta schola stworzyła taką atmosferę, że nawet dłuższa liturgia minęła nam wszystkim w mgnieniu oka.
Po ceremonii przenieśliśmy się do Ośrodka „Młynczysko” w Poświętnem, gdzie czekało na nas przyjęcie w klimatycznym otoczeniu. Kiedy tylko zespół Dreszcze uderzył w pierwsze struny, parkiet dosłownie zapłonął. Żywe instrumenty zrobiły robotę – pierwszy taniec i późniejsza zabawa były tak żywiołowe, że trudno było oderwać wzrok od wirujących gości. W międzyczasie udało nam się na chwilę „ukraść” Olę i Grzegorza na krótką sesję we dwoje, by złapać oddech i kilka naturalnych ujęć w otoczeniu ośrodka. Zwieńczeniem tego intensywnego dnia był spektakularny pokaz fajerwerków, który rozświetlił nocne niebo i był idealnym podsumowaniem tej niesamowitej energii.
Olu, Grzegorzu – dziękujemy za zaufanie!



































































































